Brands Secret

aktualności

Rozmowy z Mistrzem: Kevin Hogan

12 czerwca 2018

 

  1. Czy my mamy wspólne zdjęcie? - zapytał Kevin... "Tak, ktoś nam zrobił podczas konferencji, znajdę do niego kontakt", "A jeśli nie?" - kontynuował... "Znajdę, ale teraz na pożegnanie możemy nagrać krótkie video"... dla mnie to co powiedział wtedy Kevin Hogan było najlepszą i najważniejszą dla mnie rekomendacją, jaką kiedykolwiek dostałam i jednocześnie najważniejszą lekcją na temat wpływu. 

  2. Był 11 grudnia, kiedy na dzień przed moim wystąpieniem w Toruniu zadzwoniła do mnie organizatorka konferencji z pytaniem, czy mogłabym poza wystąpieniem poprowadzić też konferencję w zastępstwie... Technicznie oznacza to, że część ludzi najpierw pozna mnie jako konferansjerkę, a potem będzie słuchać mojego wystąpienia, będę musiała zapowiedzieć siebie sama, a to jest znacznie trudniejsze i jeszcze jedno... mówca przyjeżdża na swoje wystąpienie a potem ma czas na rozmowy, konferansjer jest w gotowości od rozpoczącia konferencji do jej samego zakończenia. Toruń to moje rodzinne miasto, dlatego zgodziłam się poprowadzić event, ponieważ na sali miało być wielu moich klientów, zaprzyjaźnione firmy i znajomi. W tej profesji nie wystarczy opanować własnego wystąpienia , trzeba być czujnym cały czas na zmiany w harmonogramie, przesunięcia, zamiany wystąpień. Kiedy już cały event dobiegł końca, przebrałam się w dres i wygodne buty dostałam od organizatorów  telefon z gratulacjami i propozycją nie do odrzucenia ... "Chcesz poprowadzić event z Hevinem Hoganem w roli głównej?" Teoretycznie w głowie układała mi się jakaś sensowna odpowiedź, ale wydusiłam z siebie tylko krótkie "OK". 

  3.  

  4. Od dawna w branży mówiło się o tym evencie, mogłam starać się o występ jako mówca, ale tematem przewodnim była "Psychologia perswazji w sprzedaży"... mnie jest do sprzedaży daleko, a co dopeiro do preswazji w sprzedaży, więc doskonale wiedziałam, że merytorycznie moja reputacja i nieodkładanie na później nie będą tu pasować. Poprowadzenie tego eventu było jdyną dla mnie okazją by stanąć na jednej scenie z tak wybitnym ekspertem i osobowością. 

  5. Była druga połowa marca czyli prawdziwy maraton szkoleń i konferencji, codziennie byłam w innym mieście, co kilka dni przepakowywałam walizki i jechałam dalej, Częstochowa miała być 3 miastem na trasie. W takim momencie można koncentrować się tylko na tym, co tu i teraz i jak dotrzeć na czas do kolejnego punktu trasy. Był późny wieczór, kiedy nieco przemoknięta przyjechałam dzień przed eventem do hotelu, przebrałam się w suche rzeczy i wyszłam zobaczyć salę. Lubię ten moment na dzień przed eventem, kiedy jest już wszystko gotowe, środek nocy, cisza spokój... taka trochę cisza przed burzą. Ostatkiem sił wydukałam coś do kamery, bo relacjonowałam wtedy na Facebooku moje 7 dni z życia, nagrałam wywiad z Dawidem Świstkiem i kiedy szłam do pokoju, na końcu sali zauważyłam siedzącego przy kolacji Kevina... KEVINA HOGANA! Wtedy jakoś bardziej do mnie dotarło, że to wszystko dzieje się naprawdę, ale zupełnie nie miałam śmiałości, by podejść. 

  6.  

  7. Kolejny dzień zaczęliśmy na wysokich obrotach, rejestracja wszystkich gości, wystąpienia innych mówców, osobne warsztaty... działo się naprawdę dużo, a wielkimi krokami zbliżał się występ Kevina. Główny punkt programu poprzedzała przerwa, stałam z mikrofonem i scenariuszem kiedy podszedł do mnie Kevin. Sympatyczny, uśmiechnięty człowiek, który chciał się przedstawić i przywitać zanim zapowiem go na scenie. Zamurowało mnie... do dziś obawiam sie, że albo nie wydusiłam z siebie nic sensownego, albo wydukałam te zdania tak nieskładnie, że nic nie zrozumiał. Podał mi rękę, uśmiechnął się i przeszedł na koniec sali, by podpiąć mikrofon i wraz z tłumaczem przygotować się do wystąpienia.

  8.  

  9. Podczas przerwy obiadowej, miałam takie poczucie, że właśnie zaprzepaszczam swoją szansę, bo człowiek na którego czekałam jest na wyciągnięcie ręki, siedzi ze mną czy jednym obiadowym stole, a ja z przejścia nie umiem złożyć 3 sensownych zdań. W końcu zebrałam się w sobie i kiedy wróciliśmy na salę, a Kevin miał podpisywać magazyny złożyłam 3 zdania, by powiedzieć,że na okoliczność jego przyjazdu w tym wydaniu World Business Class jest mój artykuł na temat reputacji w służbie wpływu... i tak zaczęła się rozmowa. Byłam wdzięczna wszystkim ludziom, którzy spóźniali się na salę, bo każda minuta dawała mi dodatkową minutę rozmowy. Byłam przekonana, że jeśli przyjeżdża Amerykanin, ekspert od manipulacji i sprzedaży jednocześnie to będzie dystansowany i zmanierowany, a okazał się niezwykle ciepłym, otwartym i serdecznym człowiekiem.

  10.  

  11. Wtedy rozmawialiśmy o sile perswazji i o umiejętności słuchania drugiego człowieka. Zrozumiałam, że wywieranie wpływu niewiele ma wspólnego z manipulacją, jeśli chcemy wpływać na ludzi pozytywnie, sprawiać by się uśmiechali i wierzyli we własne siły. Patrząc na tego człowieka zdałam sobie sprawę, że osiągnięcia i świadomość własnej wartości pozwala wychodzić do ludzi i na nich się koncentrować. Kevin nie szukał poklasku, szukał zadowolonych oczu, pełnych nadziei i wiary, że to co mówi na szkoleniu zmieni życie tych ludzi. Co więcej po szkoleniu znalazł czas i siły, by porozmawiac z każdą osobą, która poprosiła o autograf w książce, chciała sobie zrobić zdjęcie, albo porozmawiać. Jeszcze po wystąpieniu, kiedy emocje opadły, mogłam nacieszyć się rozmową z mistrzem... Dla mnie to takie rozmowy, kiedy wymiana poglądów, myśli jest tak głęboka, że świat wokoło się zatrzymuje. To zawsze rozmowa pełna spokoju, kiedy na nowo czuję się jak uczeń. Wtedy na koniec Kevin zapytał mnie o zdjęcie i nagraliśmy krótkie video, które możesz zobaczyć tutaj: https://www.facebook.com/WilmanowiczEwa/videos/2045101179063929/, a zdjęcie jak widać powyżej się znalazło :)

  12. Tamten dzień pozostawił jednak niedosyt wiedzy, więc teraz studiuję jego książki, aby na kolejną wizytę w Polsce, być już bardziej przygotowaną. Nie mogę się doczekać października! 

  13.  

  14.  

  15.