Brands Secret

aktualności

Nowe 5 narzędzi, które budują nierealny wizerunek.

30 lipca 2018
  1. W wakacje weekend cieszy znacznie mniej. Zbliżał się kolejny, równie słoneczny i gorący, a ja po powrocie z podróży cieszyłam się ciszą i błogim spokojem - tylko ja, duży kubek mrożonej herbaty i puszka pełna herbatników. Doliczyć można jeszcze psa i moje unoszące się w powietrzu poczucie dumy, że w końcu zabrałam się za pisanie tekstów na blogu. Oczywiście miałam świadomość, że w czasach kiedy wszyscy piszą o wszystkim, a ja niczego nie promuję, sukcesem będzie, gdy moje wnioski przeczyta 5 osób. Aby nie była to rodzina i ja, udostępniłam tekst na LinkedIn. Kiedy zobaczyłam jak wiele osób czyta, wyświetla tekst, ile spłynęło wiadomości i komentarzy, mój stan pozytywnego zaskoczenia można porównać do chwili, kiedy Rząd Francuski przyznał mi rządowe stypendium i zaprosił na studia do Francji, mimo że ja po francusku nie mówiłam ani słowa. Wtedy miałam motywację, by zacząć się uczyć, teraz miałam motywację, by dalej pisać i dalej ujawniać techniki tworzenia oderwanej od rzeczywistości bajki, wizerunku ludzi, których w rzeczywistości nie ma. I tak oto powstała lista kolejnych 5 sposobów, by zebrać lajki, przykuć uwagę ludzi i nieco się dowartościować. 

 

  1. Oznaczanie się w prestiżowych i odległych miejscach - kiedyś Facebook sugerował najbliższe lokalizacje i kiedy ktoś idąc na dworzec Warszawa Centralna mijał Mariott lub InterContinental chętnie oznaczał się na Facebooku jako gość. I choć on sam po 10 minutach był już w zatłoczonym pociągu, jego znajomi żyli w przekonaniu, że spędza właśnie czas w prestiżowym hotelu. Dziś bariery są mniejsze, ponieważ media społecznościowe w imię zasady „klient nasz pan” zaczęły wierzyć „na słowo” i dają możliwość zameldowania się w Dubaju, a 10 minut później w centrum Londynu. To samo dotyczy wydarzeń. Kiedy na czyjejś tablicy wyświetla się, że właśnie bierze on udział w wyjątkowym koncercie zagranicznej gwiazdy, albo wielkiej biznesowej gali, nie oznacza to, że ów znajomy faktycznie tam jest, tylko, że kliknął na wydarzeniu „wezmę udział”. 

  2.  

  3. Kupowane zdjęcia - bywa tak, że dla większej wiarygodności, owe zameldowania chciałoby się ubarwić pięknymi zdjęciami jedzenia, zakupów, widoków. Zwłaszcza te na InstaStory wydają się szalenie realne. Rzecz w tym, że tak samo jak firmy kupują zdjęcia obcych budynków i samochodów, tak samo żądni popularności i zazdrości użytkownicy mediów społecznościowych mogą kupić zdjęcia do wstawienia na swoje profile. Istnieją do tego specjalne portale, na których prawdziwi podróżnicy, stali bywalcy ściankowych imprez i biznesowych bankietów mogą sprzedawać zdjęcia i w ten sposób zarabiać. 

  4.  

  5. Błoto w spray’u - jeśli przez cały weekend ktoś oznaczał się na na surwiwalowym wyjeździe, aż głupio byłoby przyjechać w poniedziałek do pracy idealnie czystym samochodem. Już od jakiegoś czasu SUVy i crossovery wyglądały dość komicznie, kiedy jeździły wyłącznie po asfaltowych drogach dużych miast, dlatego z pomocą przyszło sprowadzane błoto w spray’u. Początkowo wynalazek wykorzystywany był do zabrudzania tablic rejestracyjnych, ale od jakiegoś czasu służy do ubłocenia samochodu, żeby nie było, że samą pracą człowiek żyje. 

  6.  

  7. Wypożyczane ubrania - polskie prawo przewiduje możliwość zwrotu zakupionych przez internet towarów, w tym odzieży, a spora część odzieżowych sklepów stacjonarnych także wychodzi na przeciw oczekiwaniom klienta i daje możliwość przymierzenia ubrań w domu. Efekt jest taki, że wiele osób kupuje ubrania, zakłada je raz na imprezę, robi tysiąc selfie, nagrywa materiały video, a potem… oddaje ubrania do sklepu. I choć oni nie wydają na to ani złotówki, efekt luksusowych marek na zdjęciu robi swoje. 

  8.  

  9. Bicepsy i biust z aplikacji - mój absolutny hit, głównie dlatego, że całkiem długo dawałam się nabrać na pięknie wyrzeźbione ciała wszystkich królowych i królów Instagrama, aż od czasu kiedy nie zobaczyłam jak w jednym z klubów dziewczyna zrobiła sobie fotkę w lustrze, a za chwile z pomocą aplikacji wysmukliła talię, wydłużyła szyję, powiększyła biust. W aplikacjach tego typu można dorobić zarost, tatuaż, usunąć blizny trądzik, dorobić realistycznie wyglądające mięśnie jak ze stali…cokolwiek zechcesz. Chcesz spróbować? Na IOS dostępna jest aplikacja MANLY - Body Muscle Editor Pro. Nie instalowałam, nie próbowałam więc nie mogę zarekomendować. 

 

  1. Drugi tekst zamyka listę 10 narzędzi sztucznego wizerunku, który nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Oczywiście to nie koniec arsenału sztuczek, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a jeśli rezultatów brak, to nie da się zbudować reputacji, a ego czymś karmić trzeba. Mam nadzieję, że wasz apetyt na poznanie kolejnych trików również rośnie i będziecie śledzić kolejne wpisy.